Vodnjan

Vodnjan to pierwsze miasto, które odwiedziliśmy na Chorwacji. Później wróciliśmy do niego jeszcze dwa razy. Głównie za moją sprawą, bo od razu poczułam z tym miejscem wspólny język. Jest w nim coś niesamowitego, jakaś trudna do opisania aura. Poczucie, że jest się u siebie, a zarazem w innej epoce. Ulice i place Vodnjanu to gotowy plan filmowy. To „płótno” dla artystów, bowiem dawno nie widziałam tak wiele różnorodnego grafitti w jednym miejscu. Vodnjan wielokrotnie mnie wzruszył. Gdy odwiedziliśmy go za pierwszym razem poruszyły mnie opustoszałe po deszczu ulice, odrapane ściany, głowy starszych osób wyglądających ze starych okienek. Miasto powoli tuliło się do snu. Za drugim razem wręcz pulsowało, tętniło życiem, świętowało. Ścisk w gardle spowodowały zawody dzieciaków w zjazdach z własnoręcznie wykonanych pojazdów. Przypomniało mi się własne dzieciństwo i najprostsze zabawy. Tutaj wystarczył kawałek deski, trzy lub cztery kółeczka i pochyła, zamknięta dla ruchu samochodowego wąska uliczka. No i śmiech oraz okrzyki rozbawionych dzieciaków, w tym mojego własnego.

W internecie prawie nic nie znalazłam o tym mieście. Mam poczucie, że odkryłam coś niesamowitego i wiem, że tam wrócę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Autem dicant cum ex, ei vis nibh solum simul, veritus fierent fastidii quo ea.
Cu solum scripta pro. Qui in clita everti
movet delectus.